Autorytet na skróty, czyli o pouczaniu i skromności redaktorów piszących o grach
Niedawno w mediach branżowych rozgorzała debata na temat wymowy angielskich nazw gier, zapoczątkowana przez Krzysztofa „Lordareona” Gonciarza, który na co dzień pracuje w rozmaitych serwisach należących do firmy Gry-Online S.A. Całość spotkała się z dużym odzewem czytelników, tyle że same reakcje były bardzo mieszane. Ja również mam mieszane odczucia i postaram się to uzasadnić.
Na początku skupmy się na treści owych filmików. Pierwszy można obejrzeć m.in. tutaj. Dowiemy się z niego wielu ciekawych rzeczy, np. przy omawianiu wymowy tytułu inFAMOUS 2 słyszymy, że „famous i infamous to są fonetycznie zupełnie inne rzeczy”. Na chwilę załóżmy, że takie uproszczenie tutaj nie przeszkadza, tym niemniej słuchacze chcieliby wiedzieć, dlaczego tak jest. Uzasadnienie brzmi: „to nie ma jedno z drugim nic wspólnego, jeśli chodzi o wymowę. Zapomnijcie o famous, nauczcie się, że tytuł gry to Infamous”. Przez chwilę zasępiam się, uderzony rozbrajającą niewinnością konstrukcji idem per idem w tej wypowiedzi.
Czytaj dalej »

Wbrew oczekiwaniom i sezonowym trendom, nie zajmujemy się edukacją, bo skoro zaczęło się kalendarzowe lato i wakacje ruszają pełną parą, to komu w głowie takie rzeczy.
Po, z grubsza, trzy tygodniowej przerwie wracamy do nagrywania i od razu dajemy z grubej rury. Ponad dwugodzina extravaganza. Na tapetę wzięliśmy zakończone kilka dni temu, odbywające się w Mieście Aniołów, targi E3 (Electronic Entertainment Expo) - święto graczy. Tam się bąków nie zbija, tam się haruje stojąc w kolejkach, które zawstydziłyby te peerelowskie. To wszystko po to, aby zobaczyć, zagrać w najnowsze, czasami dopiero co zapowiedziane gry, a jak i szczęście dopisze, uścisnąć dłoń legendą branży.











No to mamy kolejne targi elektronicznej rozrywki za sobą. Electronic Entertainment Expo 2011 nie zaskoczyły jak poprzednimi latami. Skoro mówi się o zmierzchu obecnej generacji konsol, to włodarze naszego wolnego czasu powinni się bardziej postarać. Zaskoczeń nie było wiele, bo teraz już nic się nie uchowa i kolejne firmy gubią dane jakby ich serwery przypominały durszlaki do odcedzania makaronu, a nie kasy pancerne, gdzie przechowuje się ważne dane.
Nie idziemy z duchem czasu, to raczej czas zatacza koło i wraca do korzeni.
Długo czekaliśmy na kontynuację przygód Geralta. Ani afera francuska, ani afera fochów, czy inne komedie włodarzy CD Projektu nie spowodowały, na szczęście, przerwania prac nad flagowym tytułem CDP RED. Choć pogrzebano nie jeden projekt i studio, a szeregi osób pracujący nad grą mocno się przerzedziły, 17 maja oficjalną premierę miała Wiedźmin 2: Zabójcy Królów.
PlayStation Network zreanimowane. Kolejni gracze z ulgą odpalają swoje konsole, aby na swój sposób przeżyć powrót syna marnotrawnego. Trudno wykrzesać z siebie choć trochę entuzjazmu. No nic, kolejna afera powinna słynąć po nas jak po kaczce.