Fantasmagieria - Podcast 185 - “W paszczy postmodernizmu”
Za okresu zaspanych wakacji przerywanych nielicznymi, godnymi uwagi premierami, wchodzimy w czas zalewu gracza potencjalnymi hitami (czyt. produkcjami z astronomicznym budżetem).
Pierwsze tygodnie września to przede wszystkim Driver: San Francisco, Warhammer 40,000: Space Marine, Resistance 3 oraz Dead Island. Ambitna produkcja Techlandu, o ogromnym jak na polskie standardy budżecie 40 milionów złotych, zdobywa serca graczy na całym globie. Do sklepów rozesłano dwa miliony kopii tego swoistego miszmaszu Far Cry 2 i Borderlands. Niestety nie udało nam się pograć i nie omówimy gry w tym odcinku, ale sukces wart odnotowania, co czynię.
Za to zapoznaliśmy się z Space Marine i niestety nawet sympatia do nieśmiertelnego Imperatora nie przekonała nas w pełni, że gra może być czymś więcej niż tytułem skrojonym bez większych ambicji pod fanów popularnego uniwersum sci-fi. Jako, że gra dostępna jest w usłudze OnLive (za darmo można grać przez 30 minut) wrócimy do tematu grania “w chmurze” i nadchodzącej oficjalnej premiery usługi w Europie. ”W co ostatnio grałeś?” uzupełnimy o Alice: Madness Returns i Resistance 3. Tej ostatniej poświęcimy najwięcej czasu, bo zdecydowanie można pochwalić Insomniac za ewolucję serii w dobrym kierunku.
Zapraszamy do słuchania i komentowania!

Poruszyliśmy dwa bardzo istotne tematy. Po pierwsze - erotyczność gry Catherine, której teasery i materiały promocyjne szczują pięknościami w koronkowej bieliźnie i rogaczami pełzającymi po wydmach dekoltów. Podobno będzie to produkcja, która zgorszy co najwyżej bigotkę i prócz sprośnych póz zmiksowanych w surrealistycznym świecie wyobraźni protagonisty nie będzie w niej nic co wywołałoby przesadne rumieńce. Temat ważki, ale w sumie ta gra znajduje się daleko na końcu listy gier, w które muszę zagrać w przeciwieństwie do The Elder Scrolls V: Skyrim.
Wakacje jeszcze nie na półmetku a pogoda mocno jesienna. Sprzyja i graniu, i jak wieść niesie czytaniu.
Zależnie od miejsca przebywania można cieszyć się piękną, letnią pogodą, prażąc na słonku lub wpaść w melancholijny nastrój noir, śledząc strugi deszczu spływające po szybie. W jedynym i drugim przypadku zaleca się słuchanie Fantasmagierii (poprawia krążenie i odpręża).
Nie idziemy z duchem czasu, to raczej czas zatacza koło i wraca do korzeni.
PlayStation Network zreanimowane. Kolejni gracze z ulgą odpalają swoje konsole, aby na swój sposób przeżyć powrót syna marnotrawnego. Trudno wykrzesać z siebie choć trochę entuzjazmu. No nic, kolejna afera powinna słynąć po nas jak po kaczce.
