Fantasmagieria - Podcast 145 - “Klisza klisz”
Z leciutkim opóźnieniem odcinek wylądował na sewerze. Niestety, albo stety, życie to nie tylko przyjemności, stąd w tym tygodniu wyjątkowo trudno było wyskrobać kilkanaście kilograczogodzin na przygotowanie odcinka. Niemniej, regularność Fantasmagierii jest legendarna, a to zobowiązuje. I to tyle frazesów na ten tydzień.
W najnowszym odcinku przede wszystkim rozmawiamy o Call of Duty: Black Ops, grze, która po części jest miłą odmianą od fabularnie skrzywdzonych poprzedniczek, ale trudno nie odnieść wrażenia, że w tym wszystkim brakuje kopa, powiewu świeżości, jakim była pierwsza Modern Warfare. Nic tylko niekończące się fajerwerki, wybuchające beczki, nieskończone armie klonów, itd. doskonale znane, sprawdzone zabiegi, ale to już było. Niemniej, ten model sprzedaje się świetnie, a kury znoszącej złote jajka nie zarzyna się na rosół, nawet w imię kultury wyższej, czy sztuki.
Będzie kącik Fallout: New Vegas, w którym podkreślone zostanie bardzo udane oddanie przez Obsidian duszy pierwszych części. Gdzieś tam wspomnimy o Two Worlds II, ale jako, że nikt z nas nie wyszedł poza zieleń początkowych lokacji, skoncentrujemy się tylko na walorach estetycznych kobiet z rasy Orków oraz niedopartemu wrażeniu, że bohater jest liderem jakieś grupy heavy metalowej.
W kąciku kulturalnym zaczniemy od muzyki, czyli od albumu “IRM” Charlotte’y Gainsbourg, muzyki niekoniecznie najlepszej do zmywania naczyń. Z książek natomiast zaczniemy od “Heat Wave” autorstwa Richarda Castle, czyli fikcyjnej postaci z serialu kryminalnego “Castle”. Książka choć do najgrubszych nie należy, jest jak najbardziej realna i niestety po angielsku, stąd można ją zamówić korzystając tylko z zagranicznych sklepów. Przyklaskujemy podobnym inicjatywom i życzymy sukcesów na przyszłość.
Dalej zamkniemy trylogię Millennium Stiega Larssona, który wraz z “Zamkiem z piasku, który runął” po raz kolejny udowadnia, że może nie wszyscy mężczyźni to parszywe świnie, ale wszystkie parszywe świnie to mężczyźni, a podwójne standardy to norma, czyli mamy prawo wymagać od wszystkich przestrzegania prawa, tylko nie od siebie i naszych przyjaciół.
Dla osób spragnionych fantastyki-naukowej zarekomendujemy “Wojnę starego człowieka” Johna Scalziego, czyli życie zaczyna się po siedemdziesiątce.
Kończąc, wspomnimy o mini-serialu Sherlock, nakręconym przez BBC, a interesującym dlatego, że odpowiada na pytanie co by było gdyby detektyw Holmes urodził się 100 lat później, a także o filmie Snowblind, post-apokaliptycznym westernie nakręconym tyklo dzięki silnej woli, a także jako Internetowy eksperyment. Film można ściągnąć za darmo z sieci, ale mały datek kilku dolarów wesprze twórców i ich kolejne inicjatywy.

Czas na przyjemności. Koszulki Fantasmagierii są i jak widzicie dodają +10 do charyzmy. Młody dżentelmen na zdjęciu ma niesłychane powodzenia u kobiet, a teraz sekret jego sukcesu nie jest już tajemnicą.
Przez ostatni tydzień osoby, które zadeklarowały chęć posiadania naj-koszulki, mogły ją nabyć na preferencyjnych warunkach. Z ich reakcji wiemy, że odmieniliśmy ich do tej pory dość szary żywot. Nie powinni się obawiać wykluczenia ci, którzy nie wykazali się refleksem. Okres ochrony minął i koszulki trafiają na wolny rynek.
Aby zamówić koszulkę wystarczy napisać do nas na adres dahman [małpencion] fantasmagieria.net, podać rozmiar, ewentualnie ilość, adres gdzie dostarczyć towar oraz sposób opłaty. Koszt jednej koszulki to 39 zł, do tego dochodzą koszty przesyłki - 7 zł przy przelewie bankowym, 14 przy wybraniu opcji za pobraniem.
Radzimy spieszyć się z zamówieniami, liczba koszulek i rozmiarów jest ściśle ograniczona i nie planujemy dodruków tego wzoru i być może jest to jedyna szansa, aby nabyć ciuch i z dumą pokazać się dobrze ubranym na konwencie, czy targach gier. Fantasmagieria poleca!A teraz zapraszamy do słuchania i komentowania!

Zainspirowani małym obrazkiem ilustrującym różne podejście do projektowania poziomów w grach FPS w latach 1993 i 2010 oraz artykułem na blogu The Brainy Gamer zatytułowanym “Niegrywalna” (oryg. 


Na początek pozwoliliśmy sobie na mały komentarz odnośnie nowego “cudu” technicznego firmy Apple. Podekscytowani nową inkarnacją MacBook Air, nie ukrywając łez wzruszenia, dzielimy się uwagami ogólnymi odnośnie konstrukcji i polityki Steve’a Jobsa, ojca takich rewolucyjnych urządzeń jak iPhone i iPod Touch.
Cóż to za psikusy wyczyniał Internet, noż to łobuz nie dał nam w terminie nagrać i w pełnym składzie. Co by to jednak było, jakby tydzień miał upłynąć bez nowej Fantasmagierii? Sztab kryzysowy szybko podjął odpowiednie kroki i bez dalszych przeszkód prezentujemy kolejny odcinek naj-podcastu.
W tym tygodniu jak zwykle ważkie tematy. Na przykład, złożenie broni i przedwczesny urlop założycieli CD Projektu, fakt, który “wstrząsnął” warszawską giełdą (komputerową/papierów wartościowych*), a my wciąż tak niewiele o tej sprawie wiemy. Wysłaliśmy naszych dziennikarzy śledczych i złożyliśmy podanie o udostępnienie billingów wraz z wynikami echosondy. Teraz możemy tylko czekać.
Z przyczyn niezależnych, niestety, nie mogliśmy się zebrać w trójkę w tym samym czasie i zorganizowaliśmy dwie sesje nagraniowe, i najlepsze w tym, że w obu przypadkach zapomnieliśmy o upływie czasu. Zaowocowało to ponad trzy i półgodzinnym materiałem, który dla waszej wygody skrojony został do zgrabnej godzinki i pół. Oczywiście osoby o skłonnościach masochistycznych, które znajdują ukojenie w naszych niekończących się gawędach o tematach ważkich i nie, pocieszę, że być może wersja bez montażu zostanie udostępniona wkrótce (choć nie na stronie głównej).
Po krótkim komentarzu wydarzeń, które przerywają monotonię i szarą, polską codzienność, przejdziemy do gier. Głównie rozmawiamy o wyżynaniu zombiaków (vel obcych) w Dead Rising 2 oraz o losach kupca Ligi Hanzeatyckiej w grze The Patrician IV. Pierwszy tytuł pozwoli się odmóżdżyć i zrelaksować, drugi wręcz odwrotnie, rzuci nam na barki zbudowanie i utrzymanie handlowego imperium.
W kąciku kulturalnym porozmawiamy o ścieżce dźwiękowej z gry Assassin’s Creed 2 oraz najnowszym filmie Bena Afflecka The Town (”Miasto złodziei” 2010). Były jeszcze inne tematy, ale poszły w cholerę ze wspomnianych wyżej powodów.



