Fantasmagieria - Podcast 191 - “Wydanie specjalne: Fest kulturalnie”
Czasami się zdarza, że siła wyższa nie pozwala nagrać nowego odcinka, nawet w najgorętszym dla graczy okresie, ale nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. W dwóch ostatnich odcinkach musiałem odrąbać tępym tasakiem część lub nawet całość kącika kulturalnego. Robiłem to z ciężkim sercem, gdyż rozmowy były ciekawe, ale rozciągnęły się nam na takie kilometry, że audycja musiałaby trwać dwie i półgodziny. Obiecałem sobie wtedy, że wykorzystam te fragmenty w specjalnym wydaniu i oto jest, odcinek w stu procentach kulturalny.
Opowiemy o czterech filmach: Meduzy (2007, reż. Shira Geffen, Etgar Keret), Erratum (2010, reż. Marek Lechki), Drive (2011, reż. Nicolas Winding Refn) i The High Cost of Living (2010, reż. Deborah Chow).
Najwięcej miejsca poświęciliśmy muzyce. Rozmawiamy nie tylko o tym czego warto posłuchać, czy o trendach, ale przede wszystkim o tym jak szukać nowych interesujących kawałków i czy np. radio musi być sztampowe. W rozmowie wspominamy m.in. o takich artystach jak St. Vincent, Björk, Laura Veirs, czy zespołach Coldplay, Arcade Fire, itd.
Utwór otwierający: VinceArth - Mashup - Beyond Monday_More Lazers (The Glitch Mob & ediT).
Zapraszamy do słuchania i komentowania!

Spore opóźnienie, ale wynikające z dość prozaicznej sprawy. Czy nagrywać często, niegrając, czy grać i rzadziej nagrywać? Czasu ostatnio mało, a właśnie wchodzimy w okres babyboomu gier AAA. Co tydzień wychodzi gra - pretendentka do tytułu produkcji roku. Już w piątek Batman: Arkham City i wygląda na to, że nowy gacek jest tak dobry, albo nawet lepszy niż Arkham Asalum. Brawo! Nie o niej jednak w tym odcinku.
Kącik kulturalny:
Pierwszy tytuł to
Drugą książką, która całkiem przyjamnie zajęła mi kilka wieczorów jest
Za okresu zaspanych wakacji przerywanych nielicznymi, godnymi uwagi premierami, wchodzimy w czas zalewu gracza potencjalnymi hitami (czyt. produkcjami z astronomicznym budżetem).
Poruszyliśmy dwa bardzo istotne tematy. Po pierwsze - erotyczność gry Catherine, której teasery i materiały promocyjne szczują pięknościami w koronkowej bieliźnie i rogaczami pełzającymi po wydmach dekoltów. Podobno będzie to produkcja, która zgorszy co najwyżej bigotkę i prócz sprośnych póz zmiksowanych w surrealistycznym świecie wyobraźni protagonisty nie będzie w niej nic co wywołałoby przesadne rumieńce. Temat ważki, ale w sumie ta gra znajduje się daleko na końcu listy gier, w które muszę zagrać w przeciwieństwie do The Elder Scrolls V: Skyrim.
Wakacje jeszcze nie na półmetku a pogoda mocno jesienna. Sprzyja i graniu, i jak wieść niesie czytaniu.
Zależnie od miejsca przebywania można cieszyć się piękną, letnią pogodą, prażąc na słonku lub wpaść w melancholijny nastrój noir, śledząc strugi deszczu spływające po szybie. W jedynym i drugim przypadku zaleca się słuchanie Fantasmagierii (poprawia krążenie i odpręża).
Nie idziemy z duchem czasu, to raczej czas zatacza koło i wraca do korzeni.
PlayStation Network zreanimowane. Kolejni gracze z ulgą odpalają swoje konsole, aby na swój sposób przeżyć powrót syna marnotrawnego. Trudno wykrzesać z siebie choć trochę entuzjazmu. No nic, kolejna afera powinna słynąć po nas jak po kaczce.