Fantasmagieria - Podcast 161 - “Od zera do bohatera”
Świat żyje obecnie dwiema sprawami i choć w Polsce na tapecie jest starcie dwóch demiurgów polskiej gospodarki, to wszędzie indziej mówi się tylko o operacji militarnej ONZ-etu - “Świt Odysei” oraz wciąż występujących wstrząsach wtórnych w Japonii i katastrofie nuklearnej elektrowni Fukushima. O ile ten ostatni wątek trudno skomentować w kontekście gier, to w przypadku interwencji wojskowej, łatwo można ją do nich odnieść, stąd zastanowimy się, kiedy to przyjdzie nam zagrać w pierwszą grę, której tłem będzie obecny konflikt północno-afrykański.
Obiecaliśmy tydzień temu dyskusję na temat Dragon Age 2. Z przyczyn zależnych od 1/3 części redakcji, nie udało nam się zebrać w pełnym składzie, więc na pewno tematu nie wyczerpujemy, niemniej coś o Dragon Age 2 będzie, więc warto wysłuchać odcinka do ostatniej minuty. Na wstępie, podkreślamy, że Fantasmagieria rekomenduje granie w Dragon Age 2 (w wersji PC) na poziomie minimum ‘Trudnym’ dla pełnej satysfakcji.
To nie wszystko, co dla was przygotowaliśmy, ale nie będziemy psuć zabawy ze słuchania, dodam tylko, że w kąciku kulturalnym klasyk “Wszyscy ludzie prezydenta” oraz tzw. horror-flick dla dużych chłopców - “Pirania 3D”.
Zapraszamy do słuchania i komentowania!

Zastanawiacie się czasem co was pociąga w grach? Na co zwracacie uwagę i co jest najważniejszym ich elementem? Można odpowiedzieć po prostu, że lubimy gry, bo nas odprężają, ale byłaby to oczywiście mocna generalizacja, bo istnieje cały segment gier wywołujący zgoła to inne odczucia. Pytanie dotyczy bardziej zwrócenia uwagi na konkretne części składowe. Na pewno spotkaliście się z twierdzeniem, że najważniejsza w grze jest fabuła, a bez niej nie warto ruszać gry. Czy jednak fabuła jest potrzebna? Już kiedyś nagraliśmy odcinek pt. “Fabuła marginalnie bardzo ważna”, poruszając tę kwestię. Czasami mam wrażenie, że zapominamy o najważniejszym elemencie samej rozgrywki czyli jej mechanice. Gra może istnieć bez fabuły, ale nie może bez mechaniki. Banał, ale jak często o tym zapominamy i jak często potrzebujemy gier niezależnych, aby nam o tym przypominały.
Z cyklu “znowu wyrobiliśmy się przed końcem wtorku” prezentujemy kolejny odcinek najpodkastu.
Po krótkiej przerwie wróciliśmy i pełni entuzjazmu nadajemy z wirtualnego studia, pro publico bono, dla waszej przyjemności (i żeby uwieść wasze kobiety).
Na parę dni przed nagraniem odcinka doszła nas wiadomość, iż prawie finalna wersja Crysis 2, wraz zapezpieczeniami i edytorem poziomów znalazła się w sieci na ponad miesiąc przed planowaną premierą w marcu. Oczywiście nie omieszkamy skomentować kolejnego ciosu wymierzonego, przez nieżyczliwe osoby, tzw. PC gamingowi.
Tłuściutki, rubaszny i w 95% o grach. Polska żyje teraz poważnym wypadkiem jednego z naszych bożyszcze sportowców, ale my staramy poświęcić temu tematowi jedynie niezbędne minimum.
Powoli, bardzo powoli, wychodząc z poświątecznego marazmu, gramy nadal mało, i w nic nowego. Trochę z braku czasu, trochę z braku interesujących tytułów, chyba przygotowujemy się do pierwszej fali poważnych premier 2011. Nie ukrywam, że odliczanie dni do 28. stycznia, zajmuje mnie nie mniej, niż fascynacja nową piosenka Natalii Kukulskiej. Tego dnia będę mógł w końcu wydać ciężko zarobione pieniążki na kolejne przygody Isaaca Clarka w kosmosie.