Fantasmagieria - Podcast 175 - “Kurs kolizyjny potencjałów”
Tak się złożyło, że najnowszy odcinek nagraliśmy z wyprzedzeniem, gdyż jest to twór spontaniczny. Niech was to jednak nie zwiedzie, macie do czynienia z pełnokrwistą audycją z niespodzianką - gościem specjalnym, ale aby podgrzać atmosferę i rozbudzić ciekawość nie powiemy kto to.
Z tematów poruszonych w odcinku: Na początek porozmawiamy o pozwie złożonym przez Namco Bandai przeciwko CD Projekt, w którym zarzuca się niedotrzymanie umowy dotyczącej dystrybucji gry Wiedźmin 2 na rynku europejskim. W dalszej części, która może być odebrana jako “W co ostatnio grałeś?” rozmawiamy o grze Darkspore, zaletach kontrolera Move w grach takich jak Killzone 3 oraz przyszłości nowych konsol Nintendo i kontrolerów ruchowych.
Na koniec poruszymy sprawę wpływu mediów branży na poziom dyskusji o grach. Zastanowimy się dlaczego czynnik ekonomiczny przeważa nad misją i czy jest prosty sposób, aby poprawić jakość wspomnianej dyskusji. Nie rozmawiamy o jednym konkretnym serwisie, ale generalnie o większości dużych, i oczywiście sami bijemy się w pierś, bo kto bez winy…
Zapraszamy do słuchania i komentowania!

Zależnie od miejsca przebywania można cieszyć się piękną, letnią pogodą, prażąc na słonku lub wpaść w melancholijny nastrój noir, śledząc strugi deszczu spływające po szybie. W jedynym i drugim przypadku zaleca się słuchanie Fantasmagierii (poprawia krążenie i odpręża).
Jak zwykle długo myślałem nad wpisem do nowego odcinka i doszedłem do wniosku, że nic nie zastąpi swojskiego wyłożenia kawy na ławę. Tak więc w najnowszym:
Wbrew oczekiwaniom i sezonowym trendom, nie zajmujemy się edukacją, bo skoro zaczęło się kalendarzowe lato i wakacje ruszają pełną parą, to komu w głowie takie rzeczy.
Po, z grubsza, trzy tygodniowej przerwie wracamy do nagrywania i od razu dajemy z grubej rury. Ponad dwugodzina extravaganza. Na tapetę wzięliśmy zakończone kilka dni temu, odbywające się w Mieście Aniołów, targi E3 (Electronic Entertainment Expo) - święto graczy. Tam się bąków nie zbija, tam się haruje stojąc w kolejkach, które zawstydziłyby te peerelowskie. To wszystko po to, aby zobaczyć, zagrać w najnowsze, czasami dopiero co zapowiedziane gry, a jak i szczęście dopisze, uścisnąć dłoń legendą branży.











No to mamy kolejne targi elektronicznej rozrywki za sobą. Electronic Entertainment Expo 2011 nie zaskoczyły jak poprzednimi latami. Skoro mówi się o zmierzchu obecnej generacji konsol, to włodarze naszego wolnego czasu powinni się bardziej postarać. Zaskoczeń nie było wiele, bo teraz już nic się nie uchowa i kolejne firmy gubią dane jakby ich serwery przypominały durszlaki do odcedzania makaronu, a nie kasy pancerne, gdzie przechowuje się ważne dane.
Nie idziemy z duchem czasu, to raczej czas zatacza koło i wraca do korzeni.