Fantasmagieria - Podcast 247 - “Nieskończony szok”
Zanim przejdziemy do dania dnia czyli dyskusji na temat Bioshock Infinite, pozwolimy sobie skomentować smutną informację dotyczącą zamknięcia studia LucasArts, które po 30 latach i wydaniu całej masy kultowych tytułów padło ofiarą własnej stagnacji i miecza Damoklesa dzierżonego przez Disneya.
Kilka chwil poświęcimy nowemu Thiefowi, którego kolejny zwiastun ujrzał światło dzienne. Zastanowimy się dla kogo przygotowywany jest ten restart serii.
W części “W co ostatnio grałeś?” o smutnej przygodzie z Resident Evil 6. Capcom zrobiło takie coś co stanęło rozkrokiem na płocie i ciężko powiedzieć czy to jeszcze survival horror, czy może gra akcji na modłę Call of Duty. Trudno ten tytuł polecić nawet weteranom serii.
Takich dylematów nie nastręcza Bioshock Infinite. Przyznaję, powoli traciłem wiarę w Kena Levine’a i byłem przekonany, że po tym jak zobaczyłem Dishonored studia Arcane, twórca oryginalnego Bioshocka nie może stworzyć czegoś lepszego i zaskakującego. Cieszę się, że bardzo się myliłem. Podniebne miasto Columbia i jej mieszkańcy to niesamowita pocztówka - skansen przełomu XIX i XX wieku, a do tego idealne, bezkompromisowe, nieprzesłodzone przez poprawność polityczną tło do fantastycznej historii, której finał zapada w pamięć na długo po napisach końcowych. Rozmawiając o przygodach Bookera DeWitta i Elizabeth skoncentrujmy się na wszystkich tych intrygujących elementach, ale bez zdradzania finału opowieści, który trzeba samemu przeżyć.
Zapraszamy do słuchania i komentowania!

Kiedy wszyscy zagrywają się w Bioshock: Infinite wychwalając ją pod niebiosa, my spokojnie zabieramy się za równie ciekawe tytuły, np. kwestionującą prawa fizyki grę Dead or Alive 5, sympatyczną przygodówkę Deponia, czy logiczną Scribblenauts. Nie zapominamy także o dodatku do StarCraft II. Perypertie Kerrigan w Heart of the Swarm może nie wciągają jak brazylijskie telenowele, czy “Pięćdziesiąt twarzy Greya”, ale przecież nie o fabułę tutaj chodzi. Najważniejsza jest rozgrywka i tu w kampanii dla pojedynczego gracza, a także w trybie gry wieloosobowej wprowadzono wiele zmian skrojonych pod obecnie panujące trendy.
i wydać grę, która w wymaganiach sprzętowych ma: high-endowy komputer z 2018 roku. Trzeba jednak podziękować Cevatowi Yerliemu, że w przeciwieństwie do Futuremark Corporation, przynajmniej stara się robić swoje benchmarki grywalnymi. Niemniej, Crysis 3 wygląda świetnie, nawet na średnich ustawieniach czy na poczciwych konsolach. Z odcinka dowiecie się co myślimy o samej rozgrywce.
Sezon polowania na następną generację konsol można uznać za oficjalnie rozpoczęty. Tak, dopiero teraz, gdyż trudno z czystym sumieniem nazwać Wii U tworem na miarę drugiej dekady XXI wieku.
W odcinku, tak pół na pół, rozmawiam o nowych i starych grach. W tej pierwszej grupie znajdą się: przygodówka The Cave, która tak samo bawi jak i irytuje, oraz Dead Space 3, iteracja mojego ulubionego, kosmicznego survival horroru (nie jest ich wiele w tym gatunku) z dużo większa domieszką gry akcji niż poprzednio. Na szczęście nie taki diabeł straszny jak go malują, a przygody Issaca Clarke’a nadal przyprawiają o dreszcze i powodują szybsze bicie serca, bo jak wiemy w kosmosie nikt nie usłyszy twojego krzyku.
W odcinku porozmawiamy o upadku THQ i o tym czy powinniśmy płakać po pożarze lasu, a może cieszyć się, że będzie miejsce na nowy zagajnik. Rozmowa w sposób zwyczajowy płynnie lawiruje, popada w dygresje. Jak zwykle poruszymy ważkie dla graczy tematy, np. brak innowacji, konflikt na linii twórcy - menadżerowie, czy problematycznie mieszanie poważnych historii z niepoważną rozgrywką. I więcej!
Na koniec słów kilka o Bollywood i kolumbowskim odkryciu nowego świata kina.